giełda,fundusze,inwestowanie Tak, jak napisałem w ostatnim raporcie, jakość obecnego ruchu wzrostowego będzie można ocenić dopiero za kilka sesji, kiedy poznamy, czy obecna luka hossy i wybicie indeksu spowodowane przez przerwę majową, będzie miało pozytywne konsekwencje w dłuższym terminie. Zobacz na wykres indeksu WIG20 (jeżeli wykres się nie otwiera, skopiuj link i wklej do paska adresu przeglądarki): http://ppcg.com.pl/a/wig20.jpg Chciałbym, aby mój punkt widzenia rynku został jak najlepiej zrozumiany, dlatego postaram się go opisać maksymalnie dobrze. Na powyższym wykresie, nad wykresem WIG20, masz umieszczony wskaźnik akumulacji i dystrybucji akcji. W chwili wyłamania wsparcia w listopadzie 2007 roku, indeks gwałtownie uderzył w dół. Pierwsze ocieplenie na rynku nastąpiło dopiero w chwili, kiedy FED interweniował w styczniu. Zobacz na obroty i zachowanie wskaźnika - wyraźnie widać akumulację akcji. Okres od lutego, to właściwie poruszanie się wskaźnika akumulacji w bocznej oscylacji, co oznacza jedynie tyle, że akcje przechodzą z rąk do rąk, ale nie widać ani sensownej akumulacji, ani też dystrybucji akcji. Jedynie wypłaszczenie wskaźnika od połowy lutego mówi nam raczej o bardzo marnym zainteresowaniu akcjami. Ma to swoje uzasadnienie w zachowaniu rynku. Mam to szczęście, że obserwuję rynek każdego dnia i widzę na własne oczy anomalie, które towarzyszą ruchom indeksów. WIG20 ustawiany jest na określonych poziomach przez zlecenia na ostatni fixing o 16:20. Taki ruch - zwłaszcza, że nie powoduje go szeroki rynek, nie może być wiarygodny. W zeszłą środę, przed przerwą majową, fundusze ustawiły rynek na znacznym wzroście. Dzisiaj sytuacja miała się podobnie - poza optymistycznym dyskontowaniem zachowania inwestorów, od godziny 16:04 fundusze zaczęły ciągnąć rynek zleceniami koszykowymi. W ten właśnie sposób powstała świeca nad średnimi kroczącymi, ale pod ograniczeniem klina, który tworzy się od stycznia tego roku. Również obroty nie były duże, więc trudno dać wiarę w powodzenie takiego ruchu na przyszłość. Nie pozostaje więc nic innego, jak traktować obecne zawirowania na rynku, jako ruchu wzrostowego, który będzie zbyt krótki, aby na dłużej i z poważnym kapitałem wchodzić w rynek. Wrócę jeszcze do wskaźnika A/C widocznego na wykresie WIG20. Zauważ, że od dłuższego czasu porusza się on jedynie na minimalnym obszarze nad wsparciem. Jego przebicie będzie miało negatywne skutki w postacii mocniejszego spadku wartości WIG20. Jak sądzę jednak, spadek nie będzie tak gwałtowny, jak w styczniu tego roku, kiedy to kąt nachylenia wsparcia był bardziej stromy, niż teraz.